25 lat Fundacji Nasza Ziemia i Akcji Sprzątanie świata - Polska :: 1994-2018 Fundusz Naturalnej Energii EkoOdkrywcy5 Strona Miry

 

Antropocen. Zaczęła się era człowieka

Żyjemy jeszcze w holocenie czy już w nowej epoce geologicznej, w której tak mocno przekształciliśmy środowisko naturalne, że należy nazwać ją antropocenem? Rozmowa z prof. Janem Zalasiewiczem*

Tomasz Ulanowski: Czy geologa może zainteresować beton?
 
Prof. Jan Zalasiewicz: Na pewno geologa antropocenu! Przecież myśmy zabetonowali znaczną część Ziemi, a cement jest po prostu skałą.
 
Na Hawajach znaleziono także skały plastikowe, a według niedawnych szacunków w połowie wieku w oceanie będzie więcej plastiku niż ryb.
 
- Osady morskie i lądowe na całym świecie są pełne plastikowych drobinek. Pochodzą one m.in. z polarowych ubrań, które pan i ja właśnie mamy na sobie. A plastiki pojawiły się w środowisku naturalnym wcale nie tak dawno, bo dopiero w latach 50. ubiegłego wieku.
 
Kolejnym dowodem na to, że żyjemy już w nowej epoce geologicznej, jest inna zawartość izotopów węgla w osadach, obecna w nich sadza i inne zanieczyszczenia. Pojawiły się w wyniku masowego spalania paliw kopalnych po rewolucji przemysłowej w połowie XIX w. Także zmiana temperatury i zawartości dwutlenku węgla w powietrzu jest widoczna w osadach.
 
Brzmi to jak brudnopis historii Ziemi.
 
- Ano tak. Innym ważnym sygnałem antropocenu jest zmiana zawartości azotu spowodowana ściąganiem go z powietrza dzięki syntezie amoniaku metodą Habera-Boscha i produkcji nawozów sztucznych. No i pierwiastki rozpadu radioaktywnego uranu i plutonu, które od połowy XX w. - po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki oraz w wyniku wielu próbnych wybuchów jądrowych - pojawiły się w osadach na całym świecie.
 
Pańskie nazwisko jest obecne chyba we wszystkich publikacjach dotyczących antropocenu.
 
- Taka już moja karma, jestem w końcu szefem grupy roboczej, która w ramach Międzynarodowej Komisji Stratygrafii bada, czy należy wprowadzić nową epokę geologiczną. Co ciekawe, sam antropocen nie został wymyślony przez geologów.
 
Bo wy patrzycie zanadto w przeszłość?
 
- Może i tak. Na pomysł, że żyjemy w nowej epoce geologicznej, wpadł Paul Crutzen, chemik atmosfery. Obserwując zmiany wprowadzane przez ludzkość w środowisku naturalnym, w 2000 r. zaproponował, żeby uznać, iż holocen się skończył. Geolodzy zajęli się antropocenem dopiero w 2007 r. Coraz częściej badacze i niebadacze używali tego terminu tak, jakby rzeczywiście istniał! Ja akurat byłem szefem Komisji Stratygraficznej Londyńskiego Towarzystwa Geologicznego, naturalnie zostałem więc w to wszystko wplątany.
 
I jak zareagowaliście na sugestię Crutzena, który, choć noblista, w zasadzie wtrącał się w nie swoje sprawy?
 
- Zajmujemy się prehistorią, uchodzimy więc za statecznych i spokojnych. Ale zdziwiłby się pan, gdyby zobaczył, jak zażarcie potrafimy dyskutować o tym, co wydarzyło się bardzo dawno temu. Kilka lat temu odbyliśmy np. płomienną dyskusję dotyczącą czwartorzędu, czyli okresu ery kenozoicznej, który zaczął się przeszło 2,5 mln lat temu i w którym - według dzisiejszego podziału stratygraficznego - ciągle żyjemy. Wielu kolegom podniosło się wtedy ciśnienie i czasem dyskutowali niezwykle ostro. W Hollywood mogliby o tym nakręcić dreszczowiec.
 
Antropocen też wywołał takie emocje?
 
- Zaczęliśmy się zastanawiać, czy to kompletny nonsens, czy mamy go potraktować poważnie. Tak się złożyło, że pisałem akurat książkę "The Earth After Us" [Ziemia po nas], która ukazała się w 2008 r. Stawiałem w niej tezę, że za miliony lat ślady obecnej działalności człowieka na planecie będą łatwe do znalezienia.
 
W Komisji Stratygraficznej Londyńskiego Towarzystwa Geologicznego postanowiliśmy więc przyjrzeć się antropocenowi, czego rezultatem była publikacja na ten temat w "GSA Today" w 2008 r., która rozpoczęła dyskusję w Międzynarodowej Komisji Stratygrafii.
 
Zawsze mi się wydawało, że epoką człowieka jest właśnie holocen. Może moglibyśmy po prostu zmienić jego nazwę na "antropocen" i po problemie?
 
- Niby tak, ale istnieje cała wspólnota uczonych zajmujących się holocenem. Ba, jest nawet czasopismo naukowe, które ma go w tytule ["The Holocene", periodyk o zmianach w środowisku naturalnym epoki wydawany w USA]. Poza tym główne sygnały będące cezurą początkową holocenu - choćby nasze obecne wybrzeża - powstały bez udziału człowieka. Przez wiele tysięcy lat żyliśmy w dość stabilnych warunkach klimatyczno-środowiskowych. Na przykład ocean jeszcze do niedawna znajdował się w stanie pierwotnym.
 
I nagle coś zaczęło się zmieniać. Na całym świecie.
 
Czy więc antropocen zaczął się wtedy, kiedy człowiek w dużej mierze przestał być zależny od środowiska naturalnego, a sam zaczął na nie mocno wpływać?
 
- To jedna z propozycji. Inna zakłada, że cezurą początkową antropocenu była już rewolucja rolnicza.
 
Ale ona wybuchła blisko 11 tys. lat temu, na początku holocenu!
 
- Między innymi dlatego w niedawnej publikacji w tygodniku "Science" - autorstwa zarządzanej przeze mnie grupy roboczej - postulujemy, że antropocen - mimo że ma głębokie korzenie w czasie - rozpoczął się dopiero w połowie XX w.
 
To jeszcze nie koniec dyskusji, my po prostu myślimy na głos. Naukowcy badający starsze epoki geologiczne brali do ręki młotek, rozbijali skały i szukali w nich wzorów, powtarzających się śladów, a my działamy odwrotnie. Zastanawiamy się, jak w dalekiej przyszłości będą wyglądały skały z naszej epoki.
 
W "Science" piszecie o "wielkim przyspieszeniu" ludzkiej cywilizacji widocznym od połowy XX w. Jak pan sądzi, dokąd nas ono doprowadzi?
 
- To pytanie za bilion dolarów! Do czego nas może np. doprowadzić gwałtowny wzrost liczby ludzi? Albo obecne globalne zmiany klimatu, których łatwo nie da się zatrzymać ani nawet powstrzymać? Należy się spodziewać, że antropocen będzie epoką gwałtownych zmian.
 
Katastroficznych?
 
- Niekoniecznie. Choć raczej nie za dobrych dla nas.
 
Dużo mówi się dziś o szóstym wielkim wymieraniu gatunków.
 
- Wygląda na to, że rzeczywiście grozi nam ono w najbliższych kilku wiekach, jeśli szybko nie odwrócimy "biegu rzeki". Byłoby dobrze, gdybyśmy w najbliższych 20-30 latach zdekarbonizowali gospodarkę światową i przyhamowali globalne zmiany klimatu - ale sam pan wie, że to mało prawdopodobne.
 
Może więc w przyszłości nie będzie żadnych geologów badających skały z początków antropocenu, bo i my wyginiemy?
 
- Na razie człowiek łamie wszelkie zasady, które narzuca nam środowisko naturalne. Ale jesteśmy też gatunkiem łatwo adaptującym się do zmiennych warunków. Potrafimy żyć prawie wszędzie. Można więc sobie wyobrazić różne scenariusze przyszłości - od wymarcia naszego gatunku, przez równie przerażające załamanie się ludzkiej populacji oraz zniszczone środowisko naturalne Ziemi, po umiejętność znalezienia sposobu na rozwój zrównoważony.
 
Ciekawe, jak rozwinie się nasza technologia i czy w przyszłości - np. poprzez narodziny sztucznej inteligencji - nam nie zagrozi. Bo przecież technosfera, ten cały krzemowy świat, nie potrzebuje biologii i innych organizmów, żeby przeżyć. Natomiast my potrzebujemy jej coraz bardziej, już teraz trudno nam bez niej żyć.
 
Prawie same czarne scenariusze.
 
- To prawda, ale żaden z nich nie musi oznaczać końca życia. Ono podnosiło się jak Feniks z popiołów po poprzednich wielkich wymieraniach. Na Ziemi bez nas życie, które zepchnęliśmy do narożnika, wracałoby do siebie i ewoluowało przez tysiące lat - choć w innych kształtach niż przedtem, tak jak się stało z ewolucją ssaków po wymarciu dinozaurów.
 
Żeby zakończyć pozytywnie - jak w Wielkiej Brytanii wymawiają pańskie nazwisko?
 
- Tak jak w Polsce, ale najczęściej mówią na mnie po prostu "Jan", także moi studenci. Zalasiewicz okazuje się często za trudny. Moja mama pochodziła ze wschodniej Polski, a mój ojciec został podczas drugiej wojny światowej wzięty do niewoli przez żołnierzy radzieckich. Oboje zesłano na Syberię, a potem udało im się wyjść z ZSRR razem z armią Andersa. Po wojnie zostali w Wielkiej Brytanii.
 
*Prof. Jan Zalasiewicz - geolog z Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii
 
źródło: wyborcza.pl
 

Archiwum aktualności

2018 1 2 3 4 5 6 7 8

2017 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2016 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2015 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2014 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2013 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2012 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2011 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2010 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2009 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2006 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2005 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2004 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2003 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2002 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12