25 lat Fundacji Nasza Ziemia i Akcji Sprzątanie świata - Polska :: 1994-2018 Sprzątanie świata - Polska 2018. Akcja jubileuszowa. Eko Odkrywcy 6 facebook Strona Miry

Wpuszczeni w azbest - skutki kontrowersyjnej ustawy

Dotąd wolno go było tylko zakopać. Teraz będzie można przetwarzać i powtórnie wykorzystywać. Biznesmeni są tym zachwyceni, a naukowcy przerażeni.

Tylko ja ją miałem. A reszta? Powód do żartów. Bo kto to widział, by cały dzień pracować w masce? Na wiejskiej budowie? Ja bałem się raka, oni - śmieszności. Każdy został przy swoim, a już po wszystkim - wielka hala obłożona płytami azbestowo-cementowymi.

Minęło ćwierć wieku. Gdybym wtedy nie oddychał przez maskę, dopiero po 2020 roku odetchnąłbym z ulgą. Aż tyle potrafi tykać w naszych płucach azbestowa bomba zegarowa. Skoro sprzedaży azbestu zakazano w 1997 r., jeszcze trzy dekady może podwyższać statystyki zgonów na raka. W USA obliczono, że azbestowy bum przypłaci życiem ponad 100 tys. Amerykanów. A w Polsce? Dokładnie nie wiadomo.

Jak zabija? - Najpierw długo, długo nic, a potem szybko - mówi prof. Neonila Szeszenia-Dąbrowska z łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. - Zwłaszcza jeśli skutkiem jest nie tylko rak płuca, lecz też wyjątkowo złośliwy międzybłoniak opłucnej.

Objawy? Kaszel, ból w klatce piersiowej i duszność, a potem trudności w oddychaniu oraz krwisty płyn w jamie opłucnej. W ciągu roku potrafi całkiem "zacementować" płuco. Jeśli chory żyje dłużej, najpewniej ma bardziej pospolitego raka.

- Problem w tym, że azbestowy dżin raz wypuszczony z butelki nie da się do niej ponownie wcisnąć. Dlatego nie możemy biernie patrzeć, jak ktoś znowu szarpie za korek - tłumaczy prof. Szeszenia-Dąbrowska. Podobnie jak kilku innych naukowców obawia się skutków nowelizacji ustawy o odpadach, którą w lutym podpisał prezydent. Co spędza im sen z powiek? Pomysły rządu oraz pewna firma z Wrocławia. Wpierw jednak parę słów o niechlubnym bohaterze tej historii.

Eternit jak Terminator

Nim zyskał miano cichego zabójcy, zwany był jedwabiem świata minerałów. Bo inaczej niż np. DDT, nie jest to twór człowieka, lecz włóknisty składnik skał. I właśnie te włókna to zęby jadowe azbestu - im mniejsze, tym groźniejsze. A jedynym błędem człowieka było, że je uwolnił. Skutków nikt nie mógł przewidzieć, zwłaszcza że azbest długo nas zwodził. Był lekki, miękki i niepalny. No i dawał się pleść. Spore wrażenie robiły azbestowe obrusy i chusteczki do nosa, które zamiast prać, wystarczyło wrzucić do ognia.

Ale prawdziwą karierę zrobił w XX wieku za sprawą Austriaka Ludwika Hatscheka, twórcy azbestowych pokryć dachowych. Nazwa "eternit" (od łacińskiego słowa "wieczność") miała podkreślić ich niezniszczalność (cechę, która okazała się przekleństwem azbestu). W sumie mieliśmy prawie 30 fabryk takich właśnie lekkich, trwałych i tanich materiałów budowlanych. Po wojnie - jak znalazł. Najpierw na całej ścianie wschodniej wymieniono dachy słomiane na eternitowe (najwięcej azbestu jest w Lubelskiem i Mazowieckiem). Potem przyszła kolej na ocieplenie ścian. A jeszcze później na azbestowe budynki "Lipsk" z NRD (wciąż mamy ich setki). W latach 70. dochodziło już do sytuacji i śmiesznych, i strasznych. Ponieważ azbest z ZSRR przychodził w workach (papierowych, a potem jutowych, które robotnicy brali do domów), a worki nie zawsze wytrzymywały trudy podróży, miejsca jego przeładunku były silnie skażone. Podobnie jak okolice fabryk. Pod Szczucinem aż 100 km dróg utwardzono azbestowymi okruchami. A że świetnie trzymały wilgoć i odkwaszały glebę, zdarzało się, iż rolnicy wysypywali nimi pola i inspekty.

Ale i Zachód nie żałował sobie azbestu. W USA natryskiwano nim ściany i kanały wentylacyjne, by były niepalne. Właśnie tak zabezpieczone budynki użyteczności publicznej rozbierali pracujący przy azbeście Polacy w początkach lat 80.

Im go było więcej, tym gorsze były tego skutki. Najpierw azbestoza (nieuleczalne zwłóknienie płuc), a potem wspomniany międzybłoniak opłucnej dowiodły, że coś, co nie jest trujące, może jednak zabijać. Najlepszy jest w tym azbest niebieski. Jego krótkie włókna bez przeszkód wnikają do pęcherzyków płucnych. A jak wnikną, to na zawsze. - Nie wiemy, co dokładnie sprawia, że tkwiące latami w płucach włókna azbestowe nagle inicjują nowotwór - przyznaje prof. Szeszenia--Dąbrowska.

W dodatku ów cichy morderca jest właściwie bezkarny. Nie daje się resocjalizować i nie można skazać go na śmierć, bo jest niezniszczalny. Jedyne, co można z nim zrobić, to zakopać. I tak od lat kończy gros odpadów azbestowych na świecie.

Wielka ucieczka

Wpierw jednak trzeba je zebrać. Trudno znaleźć drugi naturalny odpad, po który wysyła się ekipy przypominające wojska chemiczne. A od 2003 r., kiedy wdrożono program usuwania azbestu, częściej widuje się je w akcji.

Na Zachodzie ucieczka od "jedwabiu świata minerałów" zaczęła się dekadę wcześniej i była dość nagła. Krąży opinia, że gdyby zakaz jego stosowania nie zaskoczył budowniczych WTC w okolicy 40. piętra, to obie wieże nie zajęłyby się tak szybko ogniem i nie runęły pamiętnego 11 września. A kiedy to się stało, część z 500 ton pyłu azbestowego zanieczyszczonego rtęcią i ołowiem dostała się do płuc blisko 70 tys. osób. W tym tysiąca Polaków z ekipy sprzątającej ruiny w Strefie Zero (z których ponad 20 już zmarło na raka).

Ponieważ biedniejsze kraje wciąż łakną azbestu, Rosja, Kazachstan i Kanada w najlepsze wydobywają go i eksportują.

Na szczęście większość państw karnie usuwa azbest. Tak by jak najmniej rakotwórczych włókien przedostało się do środowiska.

- Dlatego przed demontażem odpady nawilża się wodą. Zabronione jest ich łamanie, kruszenie i przetwarzanie - zastrzega dr Andrzej Obmiński z Instytutu Techniki Budowlanej.

- Co dalej? Pakuje się je w worki, te kładzie na paletę, a całość owija folią, wywozi i zakopuje dwa metry pod ziemią na jednym z 28 składowisk - dodaje profesor Jerzy Dyczek z Akademii Górniczo-Hutniczej. - Żadna utylizacja nie wchodzi w grę.

- To wszystko się, niestety, zmieni - mówi prof. Szeszenia-Dąbrowska. - Nowa ustawa dopuszcza kruszenie i przetwarzanie odpadów azbestowych.

Kiedy tylko prezydent ją podpisał, naukowcy zaalarmowali "Gazetę". Pikanterii dodaje fakt, że wytwórcą takich urządzeń i potencjalnym beneficjentem tejże ustawy jest - ich zdaniem - tylko jedna firma, wrocławska spółka Aton High Technology. Co konkretnie chce robić z azbestem?

Unicestwić go - zapewnia prezes Robert Barczyk. - Jak? Skoncentrowaną wiązką mikrofal.

Pięć lat temu Aton opatentował metodę MTT (Microwave Thermal Treatment) autorstwa dr. Ryszarda Parosy, a potem zbudował reaktor, czyli coś w rodzaju kuchenki mikrofalowej, tyle że o potężnej mocy; 48 kW reaktora Aton HR (tyle co 60 domowych kuchenek) wystarczy, by stopić rakotwórcze włókna na bezpostaciową masę. Słowem - unieszkodliwić azbest. Tyle teoria.

Kredyt mieszkaniowy?
Niskie raty kredytu Nordea Bank - sprawdź już teraz
Kredyt.Nordea.pl
Nowy Nissan Qashqai
Poznaj zupełnie odmienionego Nissana Qashqai. Sprawdź!
www.nissan.pl
Obniż koszty swojej firmy
Otwórz najlepsze konto firmowe wg Internautów!
www.mbank.pl
Gazeta Biznes
A w praktyce? Załóżmy, że dostaliśmy po babci dom kryty niechcianym eternitem. Zgłaszamy to w gminie, gmina wzywa firmę, a ta śle ciężarówkę ciągnącą wielki kontener. W środku są kruszarka i reaktor. Kruszarka rozdrabnia eternitowe płyty na dwumilimetrowe okruchy. Taka azbestowa kasza wędruje do reaktora, a tam mikrofale stapiają ją w coś, co wygląda jak pumeks, a zwie się atonitem. Atonit może służyć jako dodatek wzmacniający beton.

- Albo może pan sobie wysypać nim ścieżkę koło grządki - podpowiada prezes Barczyk.

Kusząca propozycja, ale - Nie dostanę od tego raka?

- Nie ma włókien, nie ma zagrożenia - uspokaja prezes i na dowód przysyła ekspertyzy m.in. Instytutu Medycyny Pracy i Instytutu Techniki Budowlanej. Tych samych, z których płyną ostre głosy krytyki.

Dlaczego mimo pozytywnych wyników badań naukowcy są na "nie"?

Dzielenie włókna na czworo

- Tych kilka pomiarów to za mało, by stwierdzić, że metoda jest bezpieczna. Zwłaszcza że chodzi o reaktor przewoźny, a więc pracujący w zmiennych warunkach - wyjaśnia prof. Szeszenia--Dąbrowska.

- Całe to urządzenie ma być hermetyczne. Ale jak znam życie, to tu uszczelka puści, a tam ktoś coś przeoczy. I niech tylko 1 procent wsadu wyfrunie z kontenera lub się nie stopi. Mało? Taki "Lipsk" to 150 ton odpadów azbestowych. Z tego 1 procent to 1,5 tony - wylicza dr Obmiński.

Prezes Atonu stanowczo odpiera zarzuty naukowców. Pylenie podczas kruszenia? "Problem rozwiązuje piana, która wypełnia całą kruszarkę". Co się dzieje z pianą? "Stopniowo trafia do reaktora, a zawarte w niej włókna są stapiane". A jeśli wyłączą prąd? "Zestaw może mieć własny generator o mocy 100 kW". I tak dalej.

Kiedy po tygodniu drążenia tematu dopadły mnie symptomy mentalnej azbestozy, postanowiłem sprawdzić, co też podpisał prezydent. Było to lepsze niż sole trzeźwiące i bardziej efektowne niż słynne "lub czasopisma". Otóż w najnowszej ustawie o odpadach aż 16 razy powtarza się fraza: "przetwarzanie odpadów zawierających azbest w urządzeniach przewoźnych". Teraz pytanie: skoro tylko jedna firma w Polsce ma taki sprzęt, to kogo ustawodawca miał na myśli?

Na wszelki wypadek "googlam" zwrot "utylizacja azbestu". Wyskakuje Aton i tuzin innych firm. Dzwonię do trzech i już wiem: utylizacja pomyliła się komuś z unieszkodliwianiem. Powtórne wykorzystanie azbestu pozostaje domeną producenta reaktorów.

Myślałem, że skoro ustawodawca obdarzył takim zaufaniem giełdową spółkę (Aton-HT jest notowany na NewConnect), to rozmawiając z jej szefem, będę przekrzykiwał strzelające korki od szampana. Ale prezes Barczyk nie był w szampańskim humorze.

- To przez te legislacyjne boje - mówi. - A ja naiwnie sądziłem, że skoro chcemy unicestwić azbest na miejscu dość tanią, skuteczną i bezodpadową metodą, to wszyscy będą nas po rękach całować. Nic takiego. Uznano, że problem rozwiązuje ustawa, która pozwala azbest jedynie zakopać. A wie pan, jak to wygląda na co dzień?

Już się przekonałem. - Proszę pana, ktoś mi zrzucił eternit na działkę - zagaduję właściciela sortowni śmieci pod Piasecznem. Ten zniża głos i pyta: - Ile? - Jakieś ćwierć tony. - Phi! Ma pan tu numer człowieka, przyjedzie żukiem, zabierze. - A co on z tym zrobi? - pytam chyba niepotrzebnie. - Panie, co zrobi, to zrobi. Grunt, że azbest zniknie.

- Czyli wyląduje w najbliższym lesie, typowe - kwituje moją opowieść prezes Barczyk. - To reakcja na zbyt restrykcyjne prawo. A u nas ustawodawca decyduje nawet o technologii. Zamiast efektów pilnuje metod. Efektem powinna być bezpieczna likwidacja odpadów azbestowych. A czy to robi plazma, mikrofale, czy krasnoludki, jest rzeczą drugorzędną. Dlatego w Anglii takie odpady zatapia się w szkle. We Francji unicestwia się azbest metodą plazmową. Na niewielką skalę, bo jedno i drugie jest bardzo drogie. Ale jednak. A u nas ustawodawca podzielił metody na lepsze i gorsze. Pierwsze zapisał, drugie pominął. A skoro ich nie uwzględnia, nie mogą być stosowane.

- No ale przecież macie korzystną dla siebie ustawę.

Robert Barczyk jakby tego nie słyszał. - Na szczęście z powodzeniem działamy na rynku innego rodzaju odpadów [gdy pod koniec lutego Amerykanie kupili od Aton-HT licencję na unieszkodliwianie odpadów medycznych, akcje spółki skoczyły nazajutrz o 40 proc.]. A co do azbestu, to nie sądzę, byśmy wiele w Polsce zwojowali - wyznaje nieoczekiwanie. - Już prędzej za granicą, w USA, Szwajcarii czy Estonii, bo tam chcą kupić albo licencję, albo reaktory. A tu? Widzi pan, jak opornie nauka przekłada się na biznes. Ponieważ nie można być prorokiem we własnym kraju, sprzedaje się polskie pomysły, które i tak do nas wracają. Tyle że wtedy zarabia na nich jakaś zachodnia firma. Zawsze tak było i chyba długo tak będzie - wzdycha.

10 minut później przestaje mnie dziwić sceptycyzm prezesa. Rozmawiam z Ministerstwem Gospodarki, a ściślej - Tomaszem Bryzkiem, głównym koordynatorem "Programu oczyszczania kraju z azbestu na lata 2009-2032".

 - To Ministerstwo Środowiska umieściło w ustawie owe kontrowersyjne zapisy o urządzeniach do przetwórstwa odpadów azbestowych. My zaś mamy określić warunki, jakie ów proces ma spełniać. A głównym warunkiem jest unicestwienie włókien azbestu. Całkowite. I tego będziemy się trzymać.

Tak więc z tego, że ustawa dopuszcza stosowanie przewoźnych reaktorów mikrofalowych, nie wynika, że za chwilę będzie je można stosować. - Technologia jest rokująca, ale raczej w odległej przyszłości - uważa koordynator. - Dziś mamy zbyt wiele wątpliwości, np. kto i jak będzie te urządzenia kontrolował. Skoro mają jeździć po kraju i pracować w zmiennych warunkach, to okresowe pomiary nie wystarczą - mówi Tomasz Bryzek, a ja przypominam sobie, że już gdzieś to słyszałem.

Czyli wychodzi na to, że ustawodawca jest za, a nawet przeciw. Mnie jednak w tej historii intryguje co innego. By rozprawić się z azbestem, który zalega Polskę (ok. 14 mln ton), aż 100 reaktorów Aton 200 HR musiałoby pracować dzień i noc przez prawie 80 lat! A ponieważ każde takie urządzenie kosztuje grubo ponad milion złotych, wątpliwe, byśmy się o nie potykali. Razem pochłoną może kilka procent azbestu, a to nie rozwiązuje problemu. Czy jest więc o co kruszyć kopie? A tym bardziej azbest?

Suplement: popis skuteczności

Abstrahując od samej metody, spółka Aton High Technology dokonała rzeczy niebywałej. Uruchomiła proces legislacyjny, który czyni dozwolonym to, co było zabronione. Odtąd odpady azbestowe będzie można przetwarzać. A więc puszczać w obieg azbest po jego uprzednim unieszkodliwieniu. I to unieszkodliwieniu w sposób możliwy do spełnienia przez urządzenie jednej - jak na razie - firmy. Jak do tego doszło?

Spółka od kilku lat ma patent na rokującą technologię i przystosowany do niej sprzęt. Nic dziwnego zatem, że obecna jest na wszystkich branżowych targach. Ale cóż po technologii, skoro prawo mówi "nie". Trzeba więc przekonać ustawodawcę. Rzecz karkołomna o tyle, że w grę wchodzą trzy ministerstwa: środowiska, bo to ono odpowiada za ustawę o odpadach, gospodarki, bo pilotuje program usuwania azbestu w Polsce, no i oczywiście zdrowia, bo szkodliwość włókien azbestowych nie podlega dyskusji. Spotkania i prezentacje w poszczególnych resortach zaczęły przynosić efekty dwa lata temu. Oto dowody:

maj 2008. Ministerstwo Gospodarki śle do Ministerstwa Środowiska pismo, w którym stwierdza, że "wdrażanie takich technologii należy uznać za korzystne z punktu widzenia ochrony środowiska".

czerwiec 2008. Ministerstwo Gospodarki proponuje dopisać do znowelizowanej ustawy o odpadach artykuł 13b: "Dopuszcza się unieszkodliwianie odpadów zawierających azbest w instalacjach i urządzeniach przewoźnych".

lipiec 2008. Poseł Jolanta Hibner w interpelacji nr 4387 wnosi o nowelizację ustawy o ochronie środowiska, by "dopuszczało wykorzystanie azbestu ( ) po obróbce w specjalnie do tego celu skonstruowanym wynalazku polskim o nazwie Reaktor Aton 500BW". I dalej: "O wynalazku informowany był poprzedni rząd, lecz nie dołożono należnej staranności, aby z wartością tej techniki zapoznać administrację państwową.

Pani poseł albo nie wie, albo nie wspomina, że Aton 500 Biological Waste owszem, potrafi unieszkodliwić padłe kurczaki, odchody drobiowe i podkłady pod pieczarki, ale z pewnością nie azbest (skoro podgrzewa zawartość tylko do 650, zamiast 1100 stopni C.).

wrzesień 2008 - kwiecień 2009. Posłowie Elżbieta Pierzchała, Jarosław Matwiejuk i Krzysztof Putra pytają Ministerstwo Gospodarki, czy są znane lub wdrażane nowe technologie mające na celu utylizację azbestu inną niż składowanie.

Podsekretarz stanu Grażyna Henclewska odpowiada twierdząco i podaje jako przykład reaktor firmy Aton. Dodaje, że "opinie ośrodków naukowych w zakresie skuteczności unicestwiania włókien azbestowych pozwalają na wyrażenie pozytywnej opinii".

Cóż, gdyby to ostatnie było faktem, nie było by tego artykułu.

październik 2008. Minister Zdrowia podpisuje się pod projektem rozporządzenia resortu gospodarki w sprawie "wykorzystywania (..) urządzeń, w których był lub jest wykorzystywany azbest".

marzec 2009. W propozycjach zmian rządowego programu usuwania azbestu zostaje sformułowane jako cel "wsparcie wdrażania nowych technologii umożliwiających unicestwianie włókien azbestu".

lipiec 2009. Trwa nowelizacja ustawy o odpadach. Projekt dopuszcza "urządzenia mobilne do unieszkodliwiania azbestu".

22 stycznia 2010. Sejm uchwala tekst nowej ustawy o odpadach. 16 razy powtarza się w niej "przetwarzanie odpadów zawierających azbest w urządzeniach przewoźnych".

12 lutego 2010. Ustawę podpisuje prezydent.

12 marca 2010. Nowa ustawa wchodzi w życie.

Innowacyjna, przebojowa i skuteczna - to najczęściej powtarzane opinie o wrocławskiej spółce. Jak widać, nie bez powodu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Archiwum aktualności

2018 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

2017 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2016 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2015 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2014 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2013 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2012 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2011 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2010 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2009 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2006 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2005 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2004 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2003 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2002 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12