facebook

Tygrysy bengalskie wrażliwe na kłusownictwo

Zabicie nawet kilku samców tygrysów bengalskich zagraża całej populacji tych zwierząt, prędzej czy później prowadząc do jej wymarcia. Jak wielkie zagrożenie dla tych drapieżników stanowi kłusownictwo, przekonują naukowcy z Izraela, Indii i Polski na łamach pisma „Biological Conservation”.

Tygrysy bengalskie są jednymi z najbardziej okazałych kotowatych. Rozmiarami i masą ciała dorosły samiec nie ustępuje lwu – wliczając ogon, może osiągać nawet trzy metry długości i ważyć ponad dwieście kilo. Są to zwierzęta terytorialne. Samce wymagają od 30 do około 100 km2 powierzchni, samice sporo mniej.

Tygrysy te żyją w Indiach, Bhutanie, Nepalu, Bangladeszu, zachodnich Chinach i Birmie. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody uznała je za gatunek zagrożony. Szacuje się, że zostało ich mniej niż 2,5 tysiąca - i wciąż systematycznie ubywa, choć dane oficjalne i pochodzące od różnych organizacji pozarządowych są od dawna rozbieżne.

Aby przeciwdziałać zagrożeniu, w 1973 r. w Indiach ustanowiono Project Tiger, w ramach którego tworzono rezerwaty, zaczęto monitorować populacje i walczyć z kłusownictwem. Jednak już w latach 90. stało się jasne, że tygrysów wciąż ubywa, nawet w rezerwatach. Niemal zawsze winni są temu ludzie, którzy ingerują w krajobraz, polują na zwierzęta kopytne (utrudniając drapieżnikom wyżywienie się), jak i na same tygrysy. Popyt na ich skóry i części ciała napędzany jest przez popularną w Azji chińską medycynę ludową.

Skuteczna ochrona zagrożonego gatunku wymaga wiedzy, dlatego badacze od lat starają się zrozumieć procesy zachodzące w tygrysich populacjach. Takie zmiany modelowali także Ofer Ovadia, Aviad Horev i Reuven Yosef z Ben Gurion University of the Negev w Izraelu (Yosef pracuje również w Sevadal Mahila Mahavidalaya College w indyjskim Nagpur) oraz Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Opracowali kilka scenariuszy przyszłości dla tygrysów z indyjskiego rezerwatu Kanha Tiger Reserve. „Tamtejsza populacja liczy około osiemdziesięciu osobników. Pozornie to niewiele, ale mówimy o najpoważniejszym rezerwacie ochrony tego gatunku na świecie” – podkreśla prof. Tryjanowski.

Badaczy interesowały głównie skutki kłusownictwa. „Do ich oceny opracowaliśmy model matematyczny, uwzględniając mnóstwo parametrów, między innymi wiek tygrysów, liczbę samców, wielkość ich terytoriów i możliwe relacje między osobnikami obu płci, oraz co jest nowością – wprowadziliśmy pewne elementy stochastyczne – czyli zwyczajnie mówiąc pewien poziom niepewności, bo czasem o sukcesie lub powodzeniu życiowym decyduje po prostu ślepy los” – tłumaczy profesor.

Badacze sprawdzali, co czeka populację w skali stu lat przy różnym nasileniu kłusownictwa. Założyli, że zabijane są przede wszystkim samce „dobrej jakości”, które stanowią cenniejszy łup, gdyż są większe od samic, i które więcej wędrują, a więc łatwiej o ich spotkanie z myśliwymi.

Gdyby kłusownicy omijali tygrysy z daleka, cała populacja systematycznie by się rozrastała – informują autorzy publikacji w „Biological Conservation”. Przy założeniu, że co roku kłusownicy zabiją dwa tygrysy, populacja nadal będzie się rozrastać, ale wolniej. Jednocześnie pojawi się związane z kłusownictwem ryzyko wymarcia, które wyniesie 2,2 proc. Uśmiercanie czterech tygrysów rocznie zwiększa to ryzyko do ponad 62 proc.!

W najbardziej pesymistycznym scenariuszu kłusownicy co roku zabijają sześć samców, nie zostawiając populacji żadnych szans – stwierdzili autorzy badania. W takim wypadku teoretyczne prawdopodobieństwo wymarcia grupy w ciągu wieku wynosi ponad 99 procent. Wyliczenia wskazują jednak na to, że kres lokalnej populacji może nastąpić o wiele wcześniej, już po 21,5 latach.

„Okazuje się, że tygrysy bengalskie są bardzo wrażliwe nawet na niewielkie zmiany pozanaturalne. W specyficznych warunkach, gdy jakość samca decyduje o całym tygrysim haremie - zabicie choćby dwóch, czterech czy sześciu osobników może uruchomić efekt domina i doprowadzić do ogólnej katastrofy” - tłumaczy prof. Tryjanowski i dodaje, że w praktyce kłusownicy najczęściej wybierają właśnie takie dorodne samce.

W badaniu nie uwzględniono zmian, jakie mogą zajść w środowisku, np. zmniejszenia granic terytoriów czy wprowadzania przez ludzi w rezerwacie zmian. „W takich wypadkach populacja zareaguje jeszcze gorzej” – powiedział ekolog.

Przedstawione w „Biological Conservation” wyliczenia stanowią chyba pierwszy twardy dowód naukowy na to, że kłusownictwo tak silnie wpływa na populację tygrysów bengalskich – podkreślił prof. Tryjanowski. Wyniki modelowania mogą być pomocne w opracowaniu nowych taktyk ochrony. Wynika z nich, że „w ochronie tygrysów ważniejsza od klasycznej ochrony siedlisk i tworzenia rezerwatów może być koncentracja na walce z kłusownictwem i większa dbałość o ochronę samców” - mówi.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce

Więcej o zrównoważonym rozwoju, zachowaniach proekologicznych i sposobach dbania o środowisko naturalne na www.ogrodostojazwierzat.pl

 

Archiwum aktualności

2020 1 2 3 4

2019 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2018 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2017 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2016 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2015 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2014 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2013 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2012 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2011 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2010 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2009 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2006 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2005 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2004 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2003 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

2002 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12